[PRZEDRUK] Do pastereczki siedzącej na Druidów kamieniach w Pornic nad oceanem

Juliusz Słowacki

11 sty 2026

Jak ty mi jesteś wdzięczna,

Duszeczko moja mała,

Słoneczna i miesięczna,

Prawie bez krwi i ciała.

Gdyś wysoko siadała

Z główką w zorzy pierścieniach,

Na Druidów kamieniach,

Śród jałowcowych krzaków

Ćwieki twoich chodaków

Błyskały mi na lice

Jako dwa półksiężyce

Czerwoną zorzą ranną;

I byłaś mi zarazem

Chłopeczką i Dyjanną

Zjawieniem i obrazem,

Kochanką i dziecięciem,

Smutkiem — i niebowzięciem.

Włoski twoje jak zboże

Złote i przezroczyste

Wiatr unosił na morze,

A we włoskach ogniste

Ranunkuły z doliny,

Jak maki Ukrainy,

Zdawały się ogniami,

Które tobie do lica

Przypięła upiorzyca

Śpiąca w grobie pod nami.

Za tobą — szafir mórz

Dzielił kibić na dwoje;

Nad głową — jak zawoje

Jutrzenki pełne róż

I chwasty w dyjamentach

Około ciebie skrzyły,

A ty na monumentach

Stróżka — i duch mogiły,

Z niewinnością na licach,

Z nóżkami na księżycach. 

POWRÓT

[PRZEDRUK] Do pastereczki siedzącej na Druidów kamieniach w Pornic nad oceanem

Juliusz Słowacki

11 sty 2026

Jak ty mi jesteś wdzięczna,

Duszeczko moja mała,

Słoneczna i miesięczna,

Prawie bez krwi i ciała.

Gdyś wysoko siadała

Z główką w zorzy pierścieniach,

Na Druidów kamieniach,

Śród jałowcowych krzaków

Ćwieki twoich chodaków

Błyskały mi na lice

Jako dwa półksiężyce

Czerwoną zorzą ranną;

I byłaś mi zarazem

Chłopeczką i Dyjanną

Zjawieniem i obrazem,

Kochanką i dziecięciem,

Smutkiem — i niebowzięciem.

Włoski twoje jak zboże

Złote i przezroczyste

Wiatr unosił na morze,

A we włoskach ogniste

Ranunkuły z doliny,

Jak maki Ukrainy,

Zdawały się ogniami,

Które tobie do lica

Przypięła upiorzyca

Śpiąca w grobie pod nami.

Za tobą — szafir mórz

Dzielił kibić na dwoje;

Nad głową — jak zawoje

Jutrzenki pełne róż

I chwasty w dyjamentach

Około ciebie skrzyły,

A ty na monumentach

Stróżka — i duch mogiły,

Z niewinnością na licach,

Z nóżkami na księżycach. 

POWRÓT

[PRZEDRUK] Do pastereczki siedzącej na Druidów kamieniach w Pornic nad oceanem

Juliusz Słowacki

11 sty 2026

Jak ty mi jesteś wdzięczna,

Duszeczko moja mała,

Słoneczna i miesięczna,

Prawie bez krwi i ciała.

Gdyś wysoko siadała

Z główką w zorzy pierścieniach,

Na Druidów kamieniach,

Śród jałowcowych krzaków

Ćwieki twoich chodaków

Błyskały mi na lice

Jako dwa półksiężyce

Czerwoną zorzą ranną;

I byłaś mi zarazem

Chłopeczką i Dyjanną

Zjawieniem i obrazem,

Kochanką i dziecięciem,

Smutkiem — i niebowzięciem.

Włoski twoje jak zboże

Złote i przezroczyste

Wiatr unosił na morze,

A we włoskach ogniste

Ranunkuły z doliny,

Jak maki Ukrainy,

Zdawały się ogniami,

Które tobie do lica

Przypięła upiorzyca

Śpiąca w grobie pod nami.

Za tobą — szafir mórz

Dzielił kibić na dwoje;

Nad głową — jak zawoje

Jutrzenki pełne róż

I chwasty w dyjamentach

Około ciebie skrzyły,

A ty na monumentach

Stróżka — i duch mogiły,

Z niewinnością na licach,

Z nóżkami na księżycach. 

POWRÓT